Dlaczego listopad decyduje o marcu
Główny wróg roweru zimą to nie mróz, tylko wilgoć w połączeniu z solą i piaskiem, które zostały na częściach po jesiennych przejazdach. Sól przyspiesza korozję, piasek działa jak papier ścierny na łańcuchu i kasecie, a wilgotne powietrze w piwnicy robi resztę przez kilka miesięcy.
Druga rzecz to smar. Olej na łańcuchu z czasem gęstnieje i zbiera brud, a pod koniec sezonu jest już bardziej pastą ścierną niż środkiem smarnym. Zostawiony na zimę zasycha i po pierwszej wiosennej jeździe zaczyna zjadać zęby zębatek.
Trzecia to elementy pod napięciem albo pod ciśnieniem, czyli linki, opony i amortyzatory. Stojąc przez pół roku w tej samej pozycji, każdy z nich odkształca się na swój sposób. Odwrócenie tych skutków kosztuje więcej niż zapobieganie im.
Przegląd po sezonie: co sprawdzić samemu
Zanim rower trafi do kąta, warto przejść przez krótką listę. Zajmuje mniej niż pół godziny, a pozwala rozstrzygnąć, czy potrzebny jest serwis, czy wystarczy mycie.
- Łańcuch: sprawdź zużycie miarką lub przez próbę odciągnięcia ogniwa od przedniej zębatki
- Klocki hamulcowe: przy grubości poniżej jednego milimetra materiału ciernego kwalifikują się do wymiany
- Opony: przetnięcia, wybrzuszenia boku i starte bieżniki widać najlepiej przy obracaniu koła
- Luzy: chwyć koło u góry i poruszaj na boki, potem to samo z korbami i kierownicą
- Linki i pancerze: przetarcia, rdza na końcówkach, opór przy przerzucaniu biegów
- Szprychy: przejedź palcami po całym kole, luźna szprycha brzmi i czuje się inaczej
Wszystko, co wygląda na zużyte jesienią, będzie do wymiany wiosną. Wykonanie tego teraz ma jedną praktyczną przewagę: w listopadzie i grudniu serwisy nie mają kolejek, a w marcu termin bywa odległy o dwa lub trzy tygodnie.
Czyszczenie napędu, czyli najważniejsze pół godziny
Napęd to łańcuch, zębatki, kaseta i przerzutki. To on zbiera najwięcej brudu i to on jest najdroższy do wymiany, więc od niego zaczyna się porządkowanie roweru.
Kolejność jest prosta. Najpierw odtłuszczacz na łańcuch i kasetę, potem szczotka o twardym włosiu i szmatka, żeby zdjąć starą pastę z brudu i oleju. Między zębatkami kasety najlepiej sprawdza się kawałek złożonej ściereczki przeciąganej jak taśma. Na końcu spłukanie małą ilością wody i, co najważniejsze, dokładne wysuszenie.
Dopiero na suchy łańcuch nakłada się nowy smar, po kropli na każde ogniwo, a po kilku minutach wyciera nadmiar z zewnątrz. Smar ma zostać w środku ogniw, nie na powierzchni, bo warstwa na wierzchu tylko przyciąga kurz. Do zimowania lepiej sprawdza się smar gęsty, olejowy, który wolniej się ulatnia niż woskowy.
Gdzie przechowywać rower przez zimę
Idealne miejsce jest suche, o w miarę stałej temperaturze i bez dostępu osób postronnych. Mróz sam w sobie nie szkodzi ramie ani kołom, natomiast szkodzi wilgoć i cykliczne skraplanie się pary wodnej na metalu przy zmianach temperatury.
Piwnica w bloku bywa najgorszym z możliwych wyborów, jeśli jest wilgotna i nieprzewietrzana. Nieogrzewany garaż jest lepszy, o ile nie stoi w nim mokry samochód, który wprowadza wilgoć każdego wieczoru. Balkon wchodzi w grę tylko pod porządnym pokrowcem, i to bardziej ze względu na deszcz niż na temperaturę. Najbezpieczniejsze i najczęściej pomijane rozwiązanie to korytarz albo pokój w mieszkaniu.
Sposób ustawienia też ma znaczenie. Najlepiej powiesić rower za ramę albo ustawić na stojaku tak, by koła nie stały pod obciążeniem przez pół roku. Jeśli miejsca w domu brakuje, rozwiązaniem bywa wynajęcie boksu, o czym pisaliśmy w tekście o magazynach samoobsługowych. Przy okazji warto sprawdzić zabezpieczenie pomieszczenia, bo zimowe włamania do piwnic są problemem, który opisaliśmy w poradniku o zamkach i drzwiach antywłamaniowych.
Opony i ciśnienie przy długim postoju
Opona pozostawiona na zimę z niskim ciśnieniem odkształca się w miejscu kontaktu z podłożem, a jeśli rower stoi na jednym boku przez kilka miesięcy, potrafi trwale zmienić kształt. Dętka traci powietrze naturalnie, nawet bez przebicia, i po pół roku bywa całkiem pusta.
Rozwiązania są dwa. Pierwsze to napompowanie opon do wartości bliskiej górnej granicy podanej na boku opony i sprawdzenie ciśnienia raz na miesiąc. Drugie, wygodniejsze, to zawieszenie roweru tak, żeby koła nie dotykały podłoża, i wtedy ciśnienie przestaje mieć znaczenie.
Warto też pamiętać o gumie samej w sobie. Opony starzeją się nie tylko od przejechanych kilometrów, ale i od czasu, promieniowania słonecznego oraz ozonu. Rower stojący latami przy oknie potrafi mieć popękane boki opon przy praktycznie nietkniętym bieżniku.
Akumulator w rowerze elektrycznym
To jest ta część, przy której zimowanie na skróty kosztuje najwięcej. Nowy akumulator do roweru elektrycznego to wydatek zwykle od tysiąca dwustu do trzech tysięcy złotych, więc chodzi o ochronę najdroższego podzespołu w całym pojeździe.
Zasady są krótkie i konkretne. Akumulator zdejmuje się z roweru i zabiera do mieszkania, bo ogniwa litowo jonowe nie znoszą przechowywania w ujemnej temperaturze. Nie zostawia się go ani całkiem rozładowanego, ani naładowanego do stu procent, tylko w okolicach czterdziestu do sześćdziesięciu procent. Raz na dwa lub trzy miesiące warto sprawdzić poziom i uzupełnić, bo ogniwa rozładowują się samoczynnie.
Głębokie rozładowanie do zera przez kilka miesięcy potrafi trwale uszkodzić pakiet i zdarza się, że układ zabezpieczający odmawia później ładowania. Ładowanie zimnego akumulatora zaraz po przyniesieniu z mrozu też mu nie służy, warto poczekać, aż osiągnie temperaturę pokojową.
Jazda zimą i osprzęt, który się przydaje
Zimowanie roweru nie jest obowiązkowe. Wiele osób jeździ przez cały rok i w warunkach miejskich ma to sens, zwłaszcza na krótkich dystansach, o czym pisaliśmy w tekście o rowerze jako transporcie po mieście. Zimą zmieniają się jednak dwie rzeczy: przyczepność i widoczność.
Podstawą jest oświetlenie, bo o szesnastej jest już szaro. Przednia i tylna lampa oraz odblaski to nie kwestia wygody, tylko przepisów. Do tego błotniki, bez których zimowa jazda kończy się mokrymi plecami, oraz opony o szerszym profilu i niższym ciśnieniu, które lepiej trzymają na mokrym bruku. Opony z ćwiekami mają sens tylko przy realnym oblodzeniu i kosztują od dwustu do sześciuset złotych za sztukę.
Po każdym zimowym wyjeździe po posolonej drodze rower trzeba przetrzeć i osuszyć, szczególnie łańcuch, tarcze hamulcowe i śruby. Pięć minut po powrocie oszczędza wymianę osprzętu na wiosnę.
Co zlecić serwisowi i ile to kosztuje
Część czynności robi się w domu, ale są rzeczy wymagające narzędzi, których nie opłaca się kupować do jednego roweru. Poniżej orientacyjne widełki w Pabianicach i okolicznych gminach.
- Przegląd podstawowy z regulacją hamulców i przerzutek, od stu do stu osiemdziesięciu złotych
- Przegląd rozszerzony z myciem i konserwacją napędu, od stu osiemdziesięciu do trzystu pięćdziesięciu złotych
- Wymiana łańcucha z robocizną, od osiemdziesięciu do dwustu złotych
- Centrowanie koła, od czterdziestu do osiemdziesięciu złotych za sztukę
- Wymiana klocków hamulcowych z regulacją, od czterdziestu do stu złotych za oś
- Serwis amortyzatora przedniego, od dwustu do pięciuset złotych zależnie od modelu
- Odpowietrzenie hamulców hydraulicznych, od siedemdziesięciu do stu pięćdziesięciu złotych za obwód
Serwis wykonany jesienią kosztuje tyle samo co wiosenny, ale ma dwie przewagi: krótszy termin i to, że rower zimuje już wyczyszczony i wyregulowany. Wiosenne przygotowanie do sezonu opisaliśmy osobno w poradniku o serwisie roweru przed sezonem.
Jak wybrać serwis i na co uważać
Dobry serwis rowerowy poznaje się po tym, że przed przyjęciem roweru ogląda go przy kliencie i mówi, co jest do wymiany, a co spokojnie wytrzyma sezon. Zła wróżba to wycena podana przez telefon bez obejrzenia sprzętu oraz gotowa lista wymian bez pokazania, na czym opiera się diagnoza.
Warto zapytać o trzy rzeczy: co dokładnie wchodzi w cenę przeglądu, czy części są wliczone czy doliczane osobno oraz jaki jest przewidywany termin odbioru. Rozbieżność między ceną przeglądu a końcowym rachunkiem prawie zawsze bierze się z części, nie z robocizny.
Uważaj na dwie sytuacje. Pierwsza to naprawa droższa od wartości roweru, co przy tanich rowerach z marketu zdarza się szybciej, niż się wydaje. Druga to serwis, który nie chce wydać wymienionych części. Lokalne warsztaty i sklepy znajdziesz w kategorii sport i rowery.
Najczęstsze błędy przy zimowaniu
Pierwszy i najkosztowniejszy to mycie roweru myjką ciśnieniową. Strumień pod ciśnieniem wypycha smar z łożysk piast, suportu i sterów, a wpycha w to miejsce wodę. Efekt widać dopiero wiosną, w postaci chrzęszczących łożysk. Do roweru wystarcza wiadro, gąbka i zwykły wąż z małym ciśnieniem.
Drugi to przykrycie roweru szczelną folią. Folia nie przepuszcza pary wodnej, więc pod spodem tworzy się mikroklimat sprzyjający korozji. Pokrowiec oddychający albo brak przykrycia w suchym pomieszczeniu jest lepszy.
Trzeci to pozostawienie zaciągniętych klamek hamulcowych albo napiętego łańcucha na największej zębatce przez pół roku, co bez potrzeby obciąża sprężyny przerzutki i linki. Łańcuch na zimę ustawia się na najmniejszej zębatce z przodu i z tyłu. Czwarty błąd to potraktowanie roweru osobno od reszty domu, choć wygodniej zrobić to przy okazji, jak przy przygotowaniu domu do zimy.